27 październik 2007 – Berlin – Treptower Arena

- Koncert Manu Chao, a raczej jego koncertowej wersji, czyli zespołu Radio Bemba Sound System (za wikipedią: named for the communication system used in the Sierra Maestra by the Castro- and Guevara-led rebels in the Cuban revolution).
Proponuje w trakcie czytania tego posta puścić sobie w tle tę muzyczkę:
Na koncert przyjechała ekipa z Wrocławia z Tomaszem Alfutem, jego kurtką i plecaczkiem na czele (no na plecach raczej). Po piątkowej imprezie u Jędrzeja, w sobotę było dość ciężko, dlatego trzeba się było wzmocnić piwem pitym zupełnie legalnie we wszelkich środkach komunikacji, ulicach, ławkach, skwerkach i parczkach (choćby dlatego warto wyjeżdżać z naszego kochanego kraju – zupełnie inna kultura picia) oraz sporą dawką kebapu (tradycyjnie pisany właśnie przez P). Dotarliśmy pod halę trochę wcześniej w wiadomych celach spożyciowych (rodzice nie załamujcie się… wcale tak dużo ych piw nie było
). Weszliśmy akurat na jakiś support, który szczerze powiedziawszy rozczarował mnie bardzo. Support składał się z typa w laboratoryjnym płaszczu i kolesia za gramofonami. Jakieś regge pomieszane z tureckimi dzwiękami + koleś udający Shaggiego (tego od Bombastic Fantastic). Bieda. Ale potem się zaczęło:
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Koncert był niesamowicie energetyczny, jeszcze bardziej niż sama muzyka. Muzycy byli na totalnym luzie, zamieniali się rolami, wszyscy śpiewali… Widać było, że koncert sprawia im przyjemność i że w nim uczestniczą a nie tylko odgrywają swoje role. Publika śpiewała razem z zespołem, wszyscy skakali, ludzie na rękach itd. itp. Koncert trwał prawie 2,5h i chyba najbardziej wymagający ludzie mogli poczuć się usatysfakcjonowani. Choć mi osobiście strasznie brakowało kawałka Machine Gun. No ale nie można mieć wszystkiego. Generalnie koncert WYPAS! Słuchajcie ludzie Manu Chao i bądźcie pozytywni. “It`s gonna be allright.”
W pewnym momencie Manu Chao zaczął pozdrawiać ludzi. Pozdrowił Berlin i … ludzi z Polski. Ciekawe prawda?

chodza sluchy…. ze koncert byl do bani… malo miejsc siedzacych, glosno i podobno ktos komus ukradl trzy kubeczki zwrotne… i w ogole bezczelnie wyrywal z rak cudza wlasnosc… bandyctwo!
i ludzie pili piwo!! skandal!!
no to ja to lubię… lubię koncerty do bani… i mało miejsc siedzących itpodobne kubeczki zwrotne!
SKANDALE tyż lubie!
I podskakiwanie!
A SIKU? Oj! Gdzie robiło się siku? No…….. nie wiem. Chyba jednak muzyczka klubowa… może być z piwkiem.
koncert byl najgorsza impreza na jakiej bylem
nie dosc, ze ktos pil piwo, to jeszcze jacys faceci spiewali
plecaczek nie jest maly – miesci A4
ja nie jestem duzy – kurtka jest
Pozdrafiam fsystkich polakuf
Kiedyś bym Ci strasznie zazdrościła – Manu był moim ulubionym śpiewakiem jak byłam w podstawówce
(Po tym jak przestał nim być Bono;)
Widzę, że stronka na poziomie
.
Kocham teledyski i Gwiazdy tańczą na lodzie.
Dobrze, że są jeszcze takie strony, które podniosą
człowieka na duchu i przekonają go, że nie jest sam.
Buziaczki, robaczki:)
widziałem Manu w wiedniu,fajny koncert,Wie ktoś gdzie jescze graja w niedalekiej przyszłości?
ta oficjalna strona Mnu straszna kicha/…
ty jestes kicha ciemniaku, ucz sie języków to bedziesz rozumiał
Koncert manu we Wrocławiu(tu mieszkam od urodzenia)był GENIALNY,ale mało mi…wiem że w Lipcu 2009 gra w Rudolstadt(Niemcy).może zahaczy o jakieś miasto w Polsce(?).A jak nie to zabieram namiot i jedzonko i na rowerku do Rudolstadu(to tylko 400km od Zgorzelca :^^),jeżeli jest ktoś chętny na wyjazd to zapraszam. karol_o7@wp.pl.Pozdrawiam
trochę się pospieszyłem z tą informacją o koncercie Manuchao w Rudolsadt.Wiadomość o tym była po niemiecku i dopiero teraz ktoś mi ją przetłumaczył ;( Sorry!!!