“Most amazing event of this year!” – Reuters
“Extraordinary… just extraordinary.” – The Times
“Wyśmienicie… przypomina zupy przygotowywane za czasów Zygmunta III Wazy na kresach wschodnich…” – Robert Makłowicz
“Paluszki lizać.” – Maciej Kuroń
O czym mowa? Dzisiaj przygotowałem zupę. Zupę cebulową, moją ulubioną. Przepis mojej mamy, która nauczyła się go od swojej mamy, która pewnie z kolei od swojej itd. A zatem, przepis na zupę cebulową:
1. Obrać cebule i pokroić jakkolwiek, ale bardziej niż tylko na połowę.
2. Smażyć na oliwce/maśle a w tym czasie obrać ziemniaki, jedną marchewkę, jedną pietruszkę, może byc też por, dwa ząbki czosnku albo trzy.
3. Jak się cebula zeszkli i ozłoci, dolać wody (jeszcze nie ostateczną pojemność garnka) i wrzucić te wszystkie obrane warzywka.
4. Niech się gotują/pyrlą.
5. Na końcu dodać sól, pieprz, pomidora lub dwa, lub dobrą pastę pomidorową, ale z umiarem, tymianek, może być jeszcze czosnek.
6. Przemielić, dopełnić wody ile się chce.
7. Doprawić np. kostką jakąś tam warzywną, jeszcze trochę tymianku.
8. I już.
Przygotowanie zajęło to jakieś 3 godziny. Ale było warto! Należy podawać gorące z utartym serem.
Przed utarciem wszystko wygląda mniej więcej tak:
![]()
![]()
Jestem kurde z siebie dumny! Ktoś chce wpaść na degustację?

Jutro wysyłam przepis na KWASEK ! Drugą Twoją ulubioną zupę.
hyhyh, a ja dzisiaj wpadne, i to ZUPElnie serio
maaatko moja miła toż to kulinarna pornografia, nie dość że czytając opis kolejności czynności dochodzenia doznałam zmysłowego ataku slinotoku
to jeszcze pokazałeś to cudo sztuki kuchennej pokoleniowo cyzelowanej bez pruderyjnie w całej swej krasie, mmmhh
gratuluję
Nigela D.
Choć wiesz jak bardzo nie znoszę cebuli, Twoja zupka naprawdę nieźle wygląda i pewnie nieźle smakuje, jakby tak jeszcze zastąpić tę cebulę cukinią, to już w ogóle byłaby mistrzowska
No dobra to powiedz jeszcze ile tych cebuli trzeba do tej zupy władować i ile ziemniaków, to już będę całkiem kontent
i może nawet za Twoją sprawą do cebuli sie przekonam (choć wątpię )
Aaaa i jeszcze jedno….intryguje mnie bardzo, co pod przepisem na zupę cebulową, robi kategoria “sporty wodne”hmmm……ciekawe…
Wiec tak… ile cebuli? Kwestia gusty i ogolnie wyczucia. Ja robilem 2 duze garnki, to zuzylem okolo 1kg cebuli, 300dag ziemniakow, 2 marchewki, jeden por.
sporty wodne – no bo sie te wszystkie warzywa zalewa woda i ogolnie trzeba sie nameczyc zeby przemielic no i to przeciez zupa jest!
A mi się wydaje, że było trochę mało tymianku, ale co tam… A może chcesz przepis na “tarte tatin” lub jak kto woli “tarte renversee” ?
wypróbuje…zobaczymy co z tego wyjdzie. A z tą degustacją to niegłupi pomysł….wyślij mi kurierem :-p
a ponoć robienie zup jest passe i zostało skrytykowane na innym blogu..
a w ogóle to (nie bynajmniej jestem ekspertem, zaznaczam) nie powinno być: habe ich eine suppe gemacht?
cholera. “nie bynajmniej jestem”…??
to mówi samo za siebie o moich umiejętnościach językowych.