Ostatnio starałem się zwiedzić miejscowość, w której mieści się szpital i uniwersytet Strzały. Ponieważ słyszałem, że mają tam piękną plażę bez turystów, postanowiłem to sprawdzić. Miałem na to 2h – Strzała w tym czasie miała zajęcia.
Wyruszyłem… Idę… Idę… Wszędzie drogowskazy na plażę, ale plaży nie widać. Wiedziałem, że to niezazbytnio blisko, ale byłem zdeterminowany, żeby jednak tam dotrzeć. Niestety hiszpańskie drogi i bezdroża mi w tym nie pomogły. Dwa razy podczas tej wędrówki zdażyło mi się iść piękną dwu-pasmową drogą, która nagle kończyła się w przysłowiowej “dupie” a do tego jeszcze płot stawiali i trzeba było albo się wracać albo przeskakiwać i szukać kolejnych drogowskazów ;] Po godzinie zrezygnowałem… Ale co tam! Widoczki piękne! Poza tym dzisiaj szturmuję plażę w San Juan jeszcze raz. Tym razem podjadę bliżej morza.










Fitce zrobiło sie słodko na duszy:) od tych kwiatków.
k4nia jest fajny syneczek!
Fitka się pyta, o której k4nia zlatuje na polską ziemię w sobotę, bo Fitka będzie czekać z orkiestrą i czerwonym dywanem.
Fitce zrobiło się słodko na duszy od tych kwiatuszków i donosi, że k4nia jest fajny
… ale również dlatego, że Fitka pewnie też by do plaży nie dotarła, a w dodatku by się zgubiła, ale co tam – ważniejsze wspólne geny – też radość.
Fitka się pyta, o której k4nia zlatuje do Warszawy, bo musi zamówić orkiestrę i czerwony dywan.
Pozdrostki