Oglądając polską telewizję i słuchając polskiego radio odnoszę czasem wrażenie, że gdzieś się zatrzymałem albo jakąś lekcję polskiego przeoczyłem. Zewsząd atakuje mnie np. “brifing”. Co to do cholery jest brifing??? Premier Tusk na brifingu to, prezydent na brifingu tamto… W języku angielskim słowo briefing i oznacza konferencję prasową na jeden temat, odprawę, instruktaż. Skoro mamy tyle zamienników i tłumaczeń, czemu katują mnie ciągle na niebieskiem ekranie tymi zangielszczonymi tworami?
Ostatnio podczas konferencji prasowej po spotkaniu Tuska i Kaczyńskiego dziennikarz TVN24 zapytał pana premiera czy “zrobili z prezydentem DILA?”. Dila czyli od ang. deal – ubijać interes, dogadać się.
Miarka się przebrała, gdy ostatnio jakiś pan doktór czy profesor w radiu Tok.fm użył zwrotu “riserczerzy”, czyli poszukiwacze, z ang. reaserchers.
Jeszcze w mowie potocznej, gdy rozmawia kolega z kolegą wg mnie zapożyczenia z innych języków są dopuszczalne, tworzą swoiste dialekty i gwarę miejską. Ale w środkach masowego przekazu, które mają uczyć, informować, słowa angielskie wplatane w zdania po polsku wypowiadane przez zawodowych dziennikarzy, którzy pokończyli jakieś tam studia dziennikarskie to jest po prostu SKANDAL!!! Jak ktoś nie umie mówić w ojczystym języku to co on robi w POLSKIEJ telewizji czy radio? Denerwuje mnie to straszliwie i choć wiem, że mój protest niczego nie da to jednak uważam, że zupełnie olać sprawy nie można. Bo nie można wewnętrznie poddać się tylko dlatego, że ja sam jako jednostka nic nie zmienię.
Ciekawy jestem jaka jest Wasza opinia i czy wg Was mój sprzeciw jest czymś zdrowym czy może objawem mojej obsesji językowej jak już to niektórzy nazywają?
PS.: Bimba komentuj i odchudzaj się!

“Dosyć wandalizmu!”
to jest skandal! z angielskiego scandal;]
kanio drogi,
rację masz , niepotrzebne używanie obcojezycznych wtrętów i skrótów językowych ma podkreślić bystrość i “młodość” języka , zwykle mówiący zna doskonale polski odpowiednik ale według niego i niestety większości zmieniłby on dynamikę wypowiedzi i i osłabił jej aktualność.
Jezykowy szantaż jest oddolny i świadczy o spolegliwości intelektualnej. Moim zdaniem.
ale czemu tu się dziwić, skoro coraz częściej dziennikarzynami zostają zwykłe patałachy? (ostatnio widziałem, że gdzieś Frytka – TA FRYTKA – prowadzi program w TV)
a ja dzisiaj po harvestowaniu, pograjnduje komorki, a potem przygotuje portfolio, z wynikami
stary, ostatnio zaobserwowalem zangielszczenie niewybaczalne: poczciwego pryka na farta zamieniaja!!!!
uaa: i przekladaczke na pilota!
PRZEKŁADACZKA!!!!
A takie coś? co to są Trailery ? pewnie mogę sobie sprawdzić, ale mi się nie chce!!! Kurczę pieczonę – mogliby chociaż obok napisać tłumaczenie, ale nie! bo muszą się popisać, bałwany jedne!
Masz rację, dorodna Kanio! Kiedyś walczyliśmy (tzn, nasi dziadkowie;) z rusycyzmami, a teraz inni zaśmiecają nam język.
No i od przekładaczki wara!
Trailery to przeciez ZAJAWKI! Termin znany tez weteranom Commodore C64. A kazda gra sie wgrywa – mozna w tym czasie odrobic lekcje albo zjesc kolacje.
No właśnie, “zajawka” to piękne słowo – termin znany nie tylko weteranom Commodore, ale w ogóle weteranom;)
moi drodzy, “zajawka ” to rusycyzm z polska do zwiastun
ja doloze kilka przykladow takiej nowomowy (ktorymi zreszta sam sie posluguje z wygody):
bizy (busy)
szift (shift)
tuba (tube – metro)
renta (rent)
wysoce obciachowe i bardzo wygodne w uzyciu