(Wpis bez polskich liter, bo pisany na niemieckiej klawiaturze.)
Jak juz pisalem w poprzedniej notce o Balkanach, stalem sie wielkim fanem kawy robionej na sposob turecki.
Kawa po turecku, sposob przygotowania:
- Do tygielka wsypujemy kawe i cukier i zalewamy zimna woda.
- Stawiamy tygielek na gazie i czekamy az pojawi sie na wierzchu pianka.
- Gdy pianka podniesie sie do czubka tygielka, sciagamy naczynie z ognia i po chwili stawiamy na nim ponowanie.
- Punkt 3. powtarzamy 3-krotnie.

Kawa wychodzi naprawde przezajebista, ale… Ale tez trzeba miec “dobra” kawe. Kwasek na swoim blogu narzeka na standard kawy w Finlandii. Ja troche ponarzekam na Niemcy. Otoz kupilem w Serbii paczuszke najtanszej kawuchy i jest genialna. Dla porownania sprobowalem jakiejs mega drogiej kawy Dalmayr (czy jak to sie tam pisze) i jest zupelnie niepijalna!! Bedac mloda lekarka w Polce ostatnio na weekend kupilem 3 rozne najtansze kawy jakie znalazlem: jakies WOSEBY family i GOLD. Na razie sprobowalem tej GOLD i jest… porownywalna do Serbskiej. No i mam jeszcze tu sklepy tureckie z sporym wyborem oryginalnej tureckiej kawy… Jaki z tego moral: Niemcy, jak w wielu innych przypadkach, sa do dupy jesli chodzi o dobra kawe! Niech juz to swoje piwo pija i Wursta zazeraja! Moral drugi taki, ze turcy robic kawe potrafia i Bosniacy przynajmniej to z 500-letniej otomanskiej okupacji pozytywnie wyniesli.
Takze Kwasku! Dawaj adres, paczke Ci z kawa wysle o ile sie da! Albo Anie popros, zeby Ci kupila jak bedzie jechac, o WOSEBE GOLD i tygielek!
No i najwazniejsze:
Znasz “Młodą lekarkę”!!!!!!!
wygląda ciekawie, aczkolwiek ja jestem tylko fanką zapachu kawy, ale pić to nie piję
także smacznego !
wygląda ciekawie, ale ja kawy nie piję. Lubię zapach i to wszystko. takze smacznego zyczę !
jak Guciorek był mały, to w jego rodzinnym domu przygotowywało się kawę na “sposób turecki” w tygielku, tyle że on jej wtedy nie pijał; jest nawet taki oryginalny tygielek z Libanu w domu, ale… fakt – do tego sposobu przygotowywania musi być dooobra kawa, najlepiej jakaś bliskowschodnia lub jak się okazuje – najtańsza bałkańska;) Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że kawa, nawet nie najświetniejsza, najczęściej jest dobra jeśli z domieszką miłych wspomnień lub miłości, ot co.
Nie pijał, bo jak był mały to wpadł do kociołka z kawą po turecku i tak się jej opił, że potem nie mógł w ogóle jej do ust wziąć, bo groziło to zamienieniem w kamień. Dopiero teraz mu przeszło! =)